Bo są różne. Kręcone, proste, czarne jak smoła i ogniste, złocistokłose i jak czekolada, a nawet te do nieczesania idealne lub niewidzialne, śniące o barwnych kokardach. Krótkie, długie, na czubeczku i przy samym karku. Przykryte czapką, owinięte hidżabem i spoczywające na miękkiej poduszce. Niektóre przyjaźnią się z grzebieniem, wzorzystą spinką i żelową smugą. Innym do twarzy całkiem saute. Są też te niczym kameleony, lubiące zmiany nieustanne. Bywa, że nie słuchają się wcale i idą w tany …










