Ten wpis powstał w związku z Międzynarodowym Dniem Walki z Depresją, który obchodzony był 23 lutego. Bo depresja może zaczynać się niewinnie, od zamartwiania się, gorszego nastroju i braku wiary w swoje możliwości i dopaść każdego człowieka, bez względu na sytuację życiową i zajmowaną pozycję. Jest jak sznur, który się zacieśnia i krępuje ruchy, ogranicza wolność. Dlatego rozejrzyjmy się wokół. Być może jest ktoś kto woła o nasze wsparcie lub sami go potrzebujemy.

Dlaczego on się spóźnia? Czy coś się stało? Jak wypadnę na najbliższym spotkaniu? Czy zdam ten egzamin? Na pewno nie dam sobie rady. Czy to się kiedyś skończy? Brzmi znajomo? Przyznajmy przed samym sobą, że zamartwianie się stało się syndromem naszych czasów. Jest jak choroba cywilizacyjna, która ominąć może tylko nielicznych. Czy są sposoby na pozbycie się tej skłonności? A co jeśli bym Wam powiedziała, że nie chodzi tu wcale o walkę z przeciwnikiem, ale o właściwe ukierunkowanie naszego myślenia po to by żyło się łatwiej i spokojniej? Wiem, że kiedy wokół szaleje pandemia nie jest prosto okiełznać szalejące w nas myśli i emocje, ale może to właśnie najlepszy moment, żeby rozpocząć przygodę i zajrzeć w głąb samego siebie.

Lęk, przyspieszone bicie serca, napięcie, brak pewności siebie, poczucie bezsensu… Znacie to choć trochę? Na szczęście nie jesteśmy w tym starciu sami. Z pomocą przychodzi nam książka Jak przestać się martwić, doktora Franka Tallis’a, nowość Wydawnictwa Insignis. Autor niewątpliwie zna się na rzeczy, nie jest bowiem pseudospecjalistą, ale psychologiem klinicznym, a do tego uznanym pisarzem. To połączenie sprawia, że fachowa wiedza przedstawiona jest w przystępny dla każdego sposób, a książka po prostu czyta się sama.

Na 174 stronach dowiadujemy się czym jest w ogóle nasze zamartwianie się i jak przygotować się do rozwiązywania pojawiających się na horyzoncie problemów. Jednak nie są to tylko puste słowa, bo znajdziemy tu również gotowy “Pakiet Rozwiązywania problemów” i narzędzia do radzenia sobie z codziennymi przeszkodami, a któż z nas nie spotyka ich na swojej drodze? Jest więc teoria, ale i (co ważne) praktyka. Czasem jednak, pomimo starań, nie potrafimy wyjść ze spirali zamartwiania, dowiemy się więc również co robić wtedy. Nie zabraknie garści wiedzy na temat procesów psychologicznych, objawów somatycznych i zachodzących w mózgu reakcjach, a przecież biologiczne fakty mają na nas ogromny wpływ i warto je znać. Atutem publikacji jest podanie przez autora obszernej literatury uzupełniającej, dlatego ta książka może stanowić pierwszy krok do pracy nad sobą, większego komfortu życia i sięgania po inspirującą literaturę.

Pozycja (na szczęście) pełna jest przykładów, scen wziętych wprost z życia, co sprawia, że łatwo można się w niej odnaleźć i nie jest wyłącznie suchym teoretyzowaniem. Spotykamy się więc z Janet, Rogerem, Emily i Charlotte, Benem i innymi osobami, które doświadczają różnorodnych sytuacji, znanych także że mnie i Tobie. Przeżywamy i rozpracowujemy je wspólnie, po to by dostrzec powtarzające się mechanizmy i działać skutecznie.
Autor rozprawia się ze stereotypowym “to się nie uda”, “to moja wina”, “to nigdy nie zadziała” (słyszycie czasem te zdania?), które zupełnie nieproszone potrafią podciąć nam skrzydła i sprawić że (niesłusznie) zaczniemy w nie wierzyć…zamiast zacząć wierzyć w siebie 😉

 

Książka jest bardzo poręczna. Format niewielkich rozmiarów i twarda oprawa sprawiają, że można ją wrzucić do torebki, czytać w metrze, w kolejce i zabrać w podróż. Po prostu mieć ze sobą wszędzie. Do tego piękny błękitny kolor okładki sprawia, że już samo patrzenie zachęca do sięgnięcia.

Na koniec jeszcze fragment książki: “Każdy z nas jest inny. Mamy różne przekonania i oczekiwania. Z powodu tych różnic nie ma dwóch osób, które w danej sytuacji zareagowałby identycznie. (…) Dlaczego jedni posiadają tę cechę, zaś inni nie? Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Być może jest to nawyk z dzieciństwa. To, w jaki sposób myślimy i się zachowujemy, jest silnie związane z tym, jak myślą i zachowują się nasi rodzice. Jeśli wychowaliśmy się w rodzinie, w której spodziewanie się najgorszego jest czymś normalnym, bardzo możliwe, że gdy dorośniemy, także będziemy spodziewać się najgorszego.”

Jednak spokojnie, nie zrzucajmy wszystkiego na karb dzieciństwa, bo wiele da się w tej materii zrobić. To co, zaczynamy już dziś?

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *