Najpierw zobaczyłam nastrojową okładkę, która przyciąga tajemnicą i mrokiem, a potem się przeraziłam. Bo bogobójczyni zabrzmiało mi tak boleśnie. Wyobraziłam sobie mój świat bez Boga, który się we mnie nie mieści. Nie poddałam się jednak pierwszemu odczuciu. Otworzyłam, a dedykacja „Mojemu ojcu, który czyta każde słowo” zmiękczyła moje serce wrażliwe. Krok po kroku zaczęłam wnikać w tę powieść fantasy, żeby wyjść z wygodnych butów, wejść do nieoczywistości i sprawdzić co sobą niesie, bo często wrażenia początku zmieniają się diametralnie w trakcie. Wiecie, …


