Przeczytałam. Jednym tchem. Bez odkładania na później, na jutro, na nigdy. Najpierw sama, śmiejąc się co chwilę i niecierpliwie przekładając kolejne, barwnie ilustrowane, karty opowieści. Potem z moim dwulatkiem, który wciąż wołał dalej! dalej!, a gdy już czym prędzej dotarliśmy do ostatnich zdań wtórował mama jeszcze! I właściwie na tym mogłabym zakończyć recenzję książki Lucjan zostaje marynarzem, autorstwa Krzysztofa Szachogłuchowicza, pierwszej części opowiadań o Pracowitym Kocie Lucjanie, bo przecież taka opinia dziecka nie wymaga komentarza. A może ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości? 😉 Jednak dodam kilka słów od siebie, żeby kot Lucjan miał pewność, że jego narodziny i pokazanie się szerszemu gronu naprawdę miały sens. Lucjanie, to dla Ciebie 😀

  • Autor: Krzysztof Szachogłuchowicz
  • Ilustracje: Bogna Brewczyk
  • Rodzaj okładki:  twarda
  • Wydawca: Wydawnictwo Alter Wild
  • Ilość stron: 80

Krzysztof Szachogłuchowicz, twórca Lucjana, z zawodu jest prawnikiem. Spotkacie go na sądowych korytarzach i pośród kancelaryjnych stosów dokumentów, choć w nich można raczej utonąć. I za to łamanie stereotypów (bo przecież skoro prawnik, to do bajkowego świata daleko mu jak stąd do Nowego Jorku 😉 ) ma u mnie ogromnego plusa. Autor wykazał się ogromnym poczuciem humoru, kreatywnością i przede wszystkim pokazał, że jego wyobraźnia jest kolorową krainą pełną pomysłów, bez ograniczeń i utartych schematów. Przypomniał, że wrażliwość i dystans jest dla każdego, bez względu na wiek i pełnioną funkcję. 

Tytułowy Lucjan to nad wyraz inteligentny kot. Wielu, w związku z jego elokwencją, wiąże z nim ogromne nadzieje. Świetlana przyszłość stoi przed nim otworem. Profesor, naukowiec, a może król Szwecji? Zastanawiano się, którą ścieżkę kariery wybierze. Jednak Lucjana cechuje odwaga. Wie, że w życiu warto podążać za marzeniami, a nie wyłącznie spełniać oczekiwania innych. I to wartościowa lekcja. Na skutek nieoczekiwanego zrządzenia losu podejmuje próbę. A skoro mieszka w Gdyni, blisko mu do portu, w którym cumuje statek polskiej żeglugi o wdzięcznej nazwie Śmieszek, to wybór po prostu musiał paść na profesję marynarza 🙂 

Warty podkreślenia jest barwny język, rymowane frazy (brawa dla autora!) i wartka akcja, które są niewątpliwym atutem  książki. Z jednej strony dzieją się tu rzeczy niezwykłe (“Lucjan był nie człowiekiem, lecz…kotem”), z drugiej historia osadzona jest we współczesnych realiach, bo przecież pomyślnie zdany egzamin maturalny, rozmowa kwalifikacyjna z Bosmanem i Kapitanem, wsparcie okazane Piratowi Wojtkowi, który nie otrzymał renty, samo życie 😉 W publikacji znajdziemy też garść wiedzy, którą zaciekawione maluchy błyskawicznie przyswoją. Czy kości i ości to to samo? Czy herbatę z morskiej wody da się wypić i dlaczego? Jaki jest najbardziej charakterystyczny symbol Nowego Jorku? A zatem nie tylko czytelnicza przyjemność, dobrze spędzony czas, ale i walor edukacyjny. Lubię to 🙂

“Panie Kapitanie – powiedział kot – przyznam, że trochę się jednak boję, mimo to staram się robić swoje. 

Powiem ci w sekrecie – odparł Kapitan –

że ja również odczuwam całkiem spory strach.

W końcu bezpieczeństwo załogi jest teraz na moich barkach. W tym, że się czegoś boi,

nie ma nic złego, ważne jest tylko to, by zdawać sobie sprawę z tego. Musisz wiedzieć,

że jeśli nie dasz ponieść się brawurze,

to jestem pewien, że z głową na karku przezwyciężysz każdą burzę.”

fragment książki

Poza tekstem drukowanym, pozycja została również wydana w formie audiobook’a. Prawie pięćdziesiąt minut świetnej zabawy, a w niektórych domach nawet ciszy, gwarantowane 😉 Naprawdę poczułam się jak na statku, a to było jedno z moich dziecięcych pragnień. Może i Wy mieliście podobne marzenia?

Piękne ilustracje, marynarski styl oraz dodatki do książki w postaci zakładki, magnesu i naklejek, dopracowane w najmniejszych szczegółach, tworzą bardzo atrakcyjną całość. W przypadku audiobook’a nie mogę pominąć poprawnej dykcji, emocjonalnego zaangażowania czytającego Krzysztofa Plewako-Szczerbińskiego i efektów dźwiękowych, które przeniosły mnie wprost na pełne morze, a na które zawsze zwracam uwagę szczególną. Ja nie nudziłam ani sekundy, a uśmiech synka i skupienie jego uwagi (a każdy rodzic wie jakie to cenne ;))  również były dla mnie wymownym znakiem. Co więcej, mimo że sugerowany wiek to od 4 do 6 lat, jestem przekonana (wiem, bo sama sprawdziłam), że jest tak samo dla małych, jak i dużych!

Czy jednak okazało się, że życiowym powołaniem Lucjana jest właśnie kariera marynarza? A może czekają go dalsze podróże w niezbadane zakątki swoich marzeń? Tego już Wam nie powiem. Musicie przeczytać lub posłuchać sami (z dziećmi, z ukochanym, dziadkami, czy domowymi pupilami – wszelkie konfiguracje wskazane 😉 )Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia Kocie Lucjanie ? My nie możemy się już doczekać.

A tu Lucjan na Facebook’u: Kot Lucjan Facebook. Książkę i audiobook’a znajdziecie tutaj: Pracowity Kot Lucjan

 

4 Comments

  1. Duży plus za płytę, można w samochodzie dziecku puścić i popłynąć z fantazją na wycieczkę. Sporo znajomych daje dziecku tableta czy też telefon aby gdzieś dojechać i mieć trochę spokoju. Uważam, że nie jest to dobry ruch. Dziecko jeszcze będzie miało czasu aby się “na klikać ” w swoim życiu. Już lepiej poczytać czy też puścić audiobooka w trasie.

  2. Ooo….. mam zaległy prezent urodzinowy dla rezolutnego dwulatka, to może zarezerwuję kolejną część Lucjan zostaje policjantem 🙂
    W swoim otoczeniu na co dzień nie mam dzieci, ale wiem jak trudno jest znaleźć bajkę czy inny program, które poza zamętem i chaosem mają wartości wychowawcze i edukacyjne …. i jeszcze cała rodzina dobrze się przy tym bawi.
    Moniko …. wciąż i wciąż wyszukujesz jakieś perełki dla dorosłych i dla dzieci…. Mam nadzieję, że nie zwolnisz tempa i poza dzieleniem się nimi, będziesz inspiracją dla innych.

    1. Dziękuję za jak zwykle piękny komentarz 🙂 zapraszam jak najczęściej na ławeczkę, czynna o każdej porze roku 😉 🙂

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *