Gdy zobaczyłam tę pozycję od razu poczułam wewnętrzny imperatyw, żeby ją światu pokazać. Bo ja zachować dla siebie jej nie mogę, a podzielenie się nią to mój recenzencki obowiązek. Co to jest za książka! Wydana tak, że dech zapiera. A treść? Obfita, bogata, fascynująca. Czy to nie połączenie idealne? Dlatego przed Wami kolejna odsłona Prezentownika 2025. Z propozycją, obok której po prostu nie przechodzi się obojętnie. Doceniam kunszt, jakość, inność, a wiecie że polecam tylko to, co dotyka mnie samą.

Niektóre książki są jak światło w grudniowy wieczór. Nie świecą ostro, nie przytłaczają, ale rozjaśniają wszystko wokół spokojnym, ciepłym blaskiem. „Muzealny Jednorożec. Kurioza i osobliwości ze świata sztuki” tom I, autorstwa Marty Norenberg, Wydawnictwo Sztuk Kilka wcale taka nie jest. Ona jest jak ogień. Pasji, specyficzności, oryginalności. Nie szumi ciszą muzealnych sal, kurzem starych ram, czy dotykiem światła na złoconych obrazach, ale je ożywia, nadaje nowe kształty, meandruje i nikt nie wie, dokąd zaprowadzi czytelnika, przed jakimi wrotami przyjdzie nam stanąć. Ba! Które otworzyć i przeniknąć do przestrzeni dziwactw, ale i inspiracji. To przepiękna, twarda okładka soft-touch, gładka w dotyku, nie przyjmująca śladów palców (sprawdziłam ;)), aż 368, wciągających niczym wir, stron, 176 nastrojowych fotografii i grafik, a każdy egzemplarz jest numerowany. Mówiłam już, że prawdziwe cudo? Rzadko zdarza się takie książkowe dzieło sztuki. Tak, bo choć ona właśnie o nich, to jednocześnie sama nim jest. Gratuluję Autorce tej pasji i rzetelności, które wylewają się na czytelnika z każdym zdaniem.

***Tę zachwycającą w każdym calu książkę znajdziecie tutaj

!!!A z hasłem KOPYTKO otrzymujecie 7 % rabatu na tę lekturę.

Tytułowy jednorożec nie ma nic wspólnego z bajkami dla dzieci. To symbol rzadkości, czystości i wrażliwości, tego, co ginie w codziennym pośpiechu, a jednak wciąż istnieje w świecie. Norenberg odnajduje tego jednorożca w sztuce, w detalach dawnych dzieł, w przedmiotach, które przetrwały wieki. Pokazuje, że magia naprawdę istnieje, jeśli tylko potrafimy patrzeć. Jeśli mamy wciąż duszę odkrywcy i chcemy odsłaniać znaczenia ukryte w przedmiotach. Znajdzie się i miejsce na ich przenikanie do dnia dzisiejszego, do popkultury, kinematografii i literatury, od Blade Runnera, przez Harry’ego Pottera, po My Little Pony.

To książka o sztuce, o pięknie, które może mieć wiele odcieni i o cudzie trwania. O przedmiotach, które pamiętają więcej niż ludzie, o emocjach, które przetrwały w kolorze farby, w fakturze płótna, w spojrzeniu zaklętym w portrecie. Autorka prowadzi nas przez miejsca, które zazwyczaj mijamy w pośpiechu. Zatrzymuje przy rzeźbach, miniaturach, tkaninach, biżuterii z ludzkich włosów i średniowiecznych gobelinach. Z niezwykłą czułością pisze o symbolach i tajemnicach ukrytych w pozornej zwykłości. To opowieść o sztuce, ale też o człowieku, o naszej potrzebie zachwytu, o tęsknocie za tym, co trwałe, i o pragnieniu zrozumienia świata. Znajdziemy tu cuda natury, ale i kultury. Spotkamy jednorożce i smoki, zatrzymamy się przy średniowiecznych gobelinach, odkryjemy biżuterię z ludzkich włosów i polskie muzea, a i z pająkami . Brzmi jak wielka kolekcja wszelkich dziwności?

„Muzealny Jednorożec” to literatura dla dorosłych, którzy chcą się zatrzymać. Dla tych, którzy czują, że coś im umyka w codziennym biegu i chcą przypomnieć sobie, jak to jest się dziwić. Odnajdzie się w niej także wrażliwa młodzież, ci, którzy widzą więcej, czują głębiej i szukają sensu w detalach, światłach i ciszy.

Norenberg pisze z niezwykłą lekkością i wrażliwością. Jej język jest miękki, poetycki, a jednocześnie mądry i precyzyjny. Czytając, ma się wrażenie, że ktoś szeptał te słowa prosto do ucha, cicho i spokojnie, jakby opowiadał historie, które pamięta dusza, choć dawno zapomniał umysł.

Każdy rozdział to jak osobne muzeum. Można się w nim zatrzymać, przysiąść, pomilczeć. Ilustracje i fotografie nie są tu ozdobą, ale częścią opowieści. Z tekstem tworzą harmonię pełną światła i koloru. To książka, którą się nie tylko czyta, ale też ogląda, dotyka, przeżywa. Z czasem przychodzi moment, w którym rozumiesz, że Muzealny Jednorożec” to coś więcej niż zbiór historii o sztuce. To książka o wrażliwości. O delikatności, która nie jest słabością, ale siłą. O tym, że piękno naprawdę ma znaczenie, nawet jeśli świat o tym zapomina.

To książka, którą warto mieć. Dla siebie, na zatrzymanie. Dla kogoś bliskiego, komu chce się podarować spokój, zachwyt i światło. Dla tych, którzy lubią patrzeć głębiej, czuć mocniej, żyć bardziej. „Muzealny Jednorożec” zostaje w nas na długo. Bo każdy z nas nosi w sobie cząstkę tego mitycznego stworzenia, czułą, ciekawą świata, gotową zachwycać się tym, co ulotne i prawdziwe.

Sięgnijcie, a obiecuję, że się nie zawiedziecie. Tą publikacją zawieść się nie można.

***Wpis powstał we współpracy z Autorką***

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *